MDS 120 Atlantic-Coast 2026

Allez, Allez, Allez!!! Course de 120 km dans le désert du Sahara, au Maroc (po prostu 120 km po Saharze, Maroko)

Sama idea biegu zrodziła się jakoś pod koniec roku 2025, jak to zazwyczaj bywa bardzo łatwo było rzucić skrajnie dziwaczny pomysł , klepnąć go w oka mgnieniu zanim do głowy dotarło z czym to się tak na prawdę wiąże . Pomysł nie był mój , tylko kulturalnie podpiąłem się pod idea pana Kuby za co bardzo dziękuję . Jak to w piosence- było nas trzech (niezawodny pan Robert ❤️)a przed nami jedna z największych pustyni świata SAHARA 🌞

Jak biegaliśmy?


Bieg podzielony na trzy etapy, 120 km miało wyglądać na 30 km dzień pierwszy, 60 km dzień drugi, dzień trzeci rest day na biwaku oraz 30 km ostatniego dnia . Wyszło jednak mniej niż zakładano – sumarycznie 104 km

Ruszamy w podróż

Wylecieliśmy w sobotę rano z lotniska Chopin , szybka przesiadka w Wiedniu by późnym popołudniem zjawić się na lotnisku w Agadir. Jakimś to miłym zaskoczeniem było, że obsługa maratonu już tam na nas czekała i z wiwatem przyjęła nas na afrykańskiej ziemi. Hotel Hilton w miejscowości Taghazout, do relaksu super- jak nic zasłona dymna przed rozpoczęciem zmagań.

Niedziela przebiegała leniwe , nie było wielkich planów . Zrobiliśmy lekkie rozbieganie , zapoznaliśmy się z pobliską miejscowością Taghazout , upajaliśmy się widokami oraz zapisaliśmy na lekcje surfing po biegu (tak, czemu nie 😀)

Briefing

Briefing w holu zaplanowany był na godzinę 2:30 w poniedziałek rano zatem wieczorem musieliśmy przygotować plecaki na wyprawę . Idea było zapakowanie wszystkich niezbędnych rzeczy do 20 l plecaka, z którym nie będę się rozstawał przez całe 4 dni, co musiałem mieć :

  • co najmniej 1,5 l miejsca na napoje (woda na punktach odżywczych oraz zawsze 5 l baniak w biwaku)
  • gwizdek
  • Karimatę
  • Śpiwór
  • Nóż
  • Jedzenie na 4 dni (tak, nie było pomocy z zewnątrz)
  • Agrafki
  • Czołówkę do biegania
  • Krem z dużym filtrem
  • Lusterko
  • Dodatkowo zabrałem – chusteczki , powerbank , przewody do ładowania, szczoteczkę, pastę, strój do spania, dodatkowy komplet do biegania, kubeczek , łyżo-widelec, batony, żele energetyczne, ortalion, czapka, okulary , krem na obtarcia

I weź to spakuj w plecak 20l, nawet jak to zrobisz to teraz biegaj 4 dni!! Waga osiągała około 7-8 kg , proszę wziąć teraz kamizelkę, którą mamy na sali i iść biegać z nią po piasku 8 h . Od tak, dla porównania 😂

Ale wracając …

O 2:30 rano ruszyliśmy autokarem w 5 h wyprawę w głąb pustyni , organizatorzy uposażyli nas w skromne śniadanie tzn, lokalny chleb, suszone owoce oraz orzechy, jabłko 🍎, banan 🍌 i pomarańcze 🍊

Zaskakujące jest to, że jasno robi się dość późno tutaj , dopiero w okolicach 9:00 robi się jasno a słonce i tak duża część dnia wydaje się dosyć leniwe . Poranek chłodny, wysiedliśmy w szczerym “polu” gdzie czekali już na nas organizatorzy z głośno brzmiącą muzyką born to be alive ( nie przepadam)

Szybkie info o trasie , piosenka highway to hell I jedziemy , bez większego zastanowienia ruszyliśmy grupą na czoło stawki by nic ciekawego nam nie umknęło . To co zobaczyliśmy to po prostu woooow – bezkres pustyni , jej różnorodność była oszałamiająco piękna , szkoda , że zdjęcia nigdy nie są w stanie oddać tego co oczy zobaczą . Od pięknych wydm po malownicze drzewa , od wyschniętych kanałów rzek po kamieniste wzniesienia, po prostu ekstra !

Z technicznego punktu widzenia- składana karimata jaką miałem a raczej jej sposób montażu na plecaku tylko przeszkadzał, bardzo latała , szarpała . Nie mogłem jednak zrobić tego inaczej ponieważ gdzieś musiałem umieścić śpiwór 🫢 oj ważyło ważyło, miałem nadzieję że nie obetrę się mocno pierwszego dnia .

Podłoże ? Wszyscy doskonale wiemy jak to jest się poruszać po piaszczystej drodze gruntowej. Stopa ucieka , zakopuje się, do buta dostaje się piasek . Oszaleć można . To teraz tak biegnijcie sobie 3/4 trasy z 21 km , polecam spróbować jak bardzo jesteście wtedy wyrozumiali dla reszty świata 🙃

Dzień pierwszy 21 km

Pierwszy dzień ? Zaskakujący , przez większą część trasy goniłem za Robertem, widziałem go ale nie szło mi go załapać, dopiero jak podczepiłem się pod jednego Francuza to złapaliśmy się i na metę dotarliśmy razem . Efekt? 13 miejsce na 153 osoby. Super ale też warto zaznaczyć, że na trasie było dużo trekkingów ów . W sumie co mnie to, nie ja dobieram rywali . Bez kontuzji, bez bólu udaliśmy się do swoich namiotów

Biwak

Napisz gdzie to było !! O forcie etc . Mieliśmy z Robertem i Kubą miejsce 22 na biwaku wraz z dwoma Szwedkami i jedną Dunka (zwyciężczynią 120 female jak się później okaże) . Namioty jednoosobowe , oczywiście na dzień dobry pełne piasku . Wszystko już było pełne piasku 😂

Jako wychodek 🚽 służyły nam prowizoryczne namioty , brązowa siatka i małe siedzisko , więcej tutaj nic nie powiem .

Po wstępnych oględzinach zajęliśmy się organizacja kuchni polowej- zbieraniem suchych gałęzi, których było dosłownie w bród , całe szczęście dokupiliśmy w dzień przyjazdu rozpałkę , bo gdyby nie ona .. zupka knorr nie smakowałaby tak znakomicie . Za prowiant służyły nam produkty marki LYO, co ważne , jest to polski produkt, z którego wiele osób na biwaku było niezwykle zadowolonych. Sam jadłem z wyjątkowym smakiem , pewnie też dlatego że momentami byłem wycieńczony ale nie zmienia to faktu , że są super . Nie jest to reklama , may coś polskiego co jest dobre, spełnia swoją rolę i jest doceniane na świecie.

Ile radości może dać zagotowany kubek wody !! A rozpalenie ogniska ? Ba ! Odzwyczaiłem się od tak prozaicznych przyjemności, szkoda jedynie, że na 3 osoby mieliśmy jeden kubek 400 ml . W sumie dzięki temu nasz czas wolny głównie opierał się na zbieraniu gałęzi i siedzeniu przy ognisku ❤️🥹

Technicznie ? Bieg przepalił około 2000 kcal , bez szans było w moim przypadku pokrycie zapotrzebowania samego biegu , a gdzie jeszcze energia na samo funkcjonowanie ? Liczyłem na spore zapasy glikogenu , które skrupulatnie gromadziłem w hotelowej kuchni na śniadaniach i obiadokolacjach 🤫 na ile to jednak starczy ? Will see.

Noc, nie pamiętam kiedy spałem pod namiotem. Wydaje mi się, że zaraz po maturze wyjechaliśmy z kolegami na Mazury , tak, wtedy . Ale i spało się w bagażniku volkswagen t3 więc troszeczkę luksusowo 🙃

Wracając było to dla mnie nowum , dodatkowo lubię jako zwieńczenie trudnego dnia wziąć prysznic i czyściutki wejść do łóżeczka . A tutaj co? Brudny , spocony , śmierdzący ogniskiem , piasek dosłownie wszędzie , nienawidzę się kleić do siebie … każdy ma gdzieś indziej swoją strefę komfortu, moja była tutaj . Nic okazała się zimna , ze śpiwora nie wystawało mi absolutnie nic 😂 i tutaj znowu , super śpiwór , polski, Małachowski .

Wstaliśmy około godziny 7, jako top30 startowaliśmy później niż grupa podstawowa . Niestety duża różnica temperatur i wilgotność spowodowały , że na wewnętrznych ściankach namiotu zebrało się dość dużo wody. Co za zaskoczenie, muskasz lekko ściankę a nagle ulewa 😂 no, to teraz nie tylko dużo piasku ale wszystko wilgotne, super .

Dzień drugi 55 km

Zero taktyki, zero pomysłów, dwa żele energetyczne oraz jeden batonik na około 8 godzin biegu w prażącym słońcu , piasku z licznymi wzniesieniami i zbieganiem . Żeby tylko, jeden żel i tak zgubiłem po trasie .. Nienawidzę siebie za te “aaa tam, jakoś to będzie” w fazie planowania . Wiadomo, że jakoś się uda ale po co sam sobie podkopuje dołki?Na trasie jest ich wystarczająco 😂

Widoki oszałamiające , nie ma szans uważam, żeby w lepszy sposób móc zobaczyć pustynię niż po protu po niej przebiec . Jej ogrom … wyobraźcie sobie, widoczność rewelacyjna, ponad 10 km spokojnie , widzicie z daleka mały punkcik i musicie tam dobiec , zaczynacie kalkulować, trzeba przecież o czym myśleć, wiecie że zajmie Wam to do 90 minut , dosyć ciężkie dla głowy .

Żeby przetrwać różne kryzysy, ból czy po prostu głód trzeba czymś się zająć . Nie ma sensu myśleć, że ostało nam jeszcze 20 km drogi , warto dzielić całość na etapy – zdobywaj kolejne pojedyncze kilometry , biegnij do kolejnej chorągiewki wyznaczającej trasę . Zawsze łatwo się o tym pisze ale tak jest . Najwięcej sił mam na około 10 km przed końcem a najmniej na około 5 km przed końcem . Chyba dlatego, że dla głowy to już zbyt blisko i wychodzimy z trybu walki – przetrwania . W normalnych warunkach 5 km to niewiele ponad 20 min tutaj może i być prawie godzina .

Na trasie spotykasz wiele różnych narodowości – Francuzów, Niemców, Holendrów, Czechów , Brytyjczyk etc ( Polaków było 3, my 😎) prawie każdy kogo mijasz, zagrzewa Cię do dodatkowej walki , z każdym jesteś w stanie zamienić chociaż jedno dobre słowo , niesamowite . Sam supporty na checkpoint- zobaczą Cię z daleka już krzyczą allez allez 😂 zazdroszczę im takiej energii .

Dzień był niesamowicie wyczerpujący , pogoda uważam i tam była łaskawa- połowa pochmurnie, połowa upalnie . Spadłem na 30 pozycję , czas ponad 8h dobrze, że udało się wreszcie dobiec .

Dzień trzeci- rest day

Co robić na środku pustyni bez zasięgu , dodatkowego jedzenia, obolały i zmęczony ? Aktywnych kalorii było dzień wcześniej prawie 4500, zakładam że suma dnia wynosiła około 6000. Bez szans jakkolwiek taką lukę zapełnić 😂

Organizator przewidziałem tego dnia spacer nad ocean i próbę oczyszczenia plaży . Idea świetna, nie macie świadomości ile śmieci jest wyrzucanych przez ocean (to nie ocean jest za to odpowiedzialny). Grupa liczyła około 250 osób a i tak sprzątnęliśmy mały ułamek plaży . Jakieś było zaskoczenie gdy nagle pojawił się stolik a tam – ciasteczka, owoce, suszone owoce, kawa , orzechy!! Po prostu z nieba spadli , zaczęliśmy jeść na potęgę żeby cokolwiek uzupełnić 🙃 niesamowita radość , może uda nam się coś lepiej zregenerować. Wieczorem dodatkowa dawka bananów i pomarańczy.. Boże jak to smakuje !

Dzień 4, bieg 27 km do autokaru

Ostatni dzień zmagań . Tym razem najlepsze 70 osób startowało później . Wstaliśmy około 7 rano, musieliśmy spakować wszystkie namioty i oddać je organizatorowi (miło z ich strony, bo mogliśmy je zabrać ze sobą do domu na pamiątkę) . Do przebiegnięcia 27 km, połowa tego co drugiego dnia, dodatkowo ostatnie 10 km biegniemy dosłownie po plaży, no bomba. Czuję jakiś przypływ sił i chęci do rywalizacji , może dlatego, że na końcu czeka mnie hotel, prysznic i jedzonko ? Nooo 🫢

Biegło się super mniej więcej do plaży, większość odcinków zawierają dość grząskie piaski ale odziwo nie przeszkadzało to biec . Kryzys ? No pewnie, na samej plaży . Jakoś tego typu mokre podłoże mi nie służyło, zacząłem dopuszczać do siebie myśl że bolą mnie nogi , że mało jadłem i nie mam werwy . Uważam, że samym takim myśleniem wprowadzam się w kłopoty, nasz organizm jest na tyle niesamowity , że jak miałbym biegać tydzień po piasku o samej wodzie to z inną głową bym to zrobił . Wystarczy mi fakt, że widzę na tym 10 km odcinku fragmenty 8min/km oraz poniżej 6min/km. Czemu? Podłoże się nie zmieniło , nie nie jadłem ani nie piłem . Nie namawiam by się ze mną zgadzać ale nikt mnie nie przekona za to , że takie biegi to więcej głowy niż nóg.

10 km, gdzie z jednej strony ocean a z drugiej masa śmieci, dość przykry widok . Całość udało się zrobić w 14:00:22, co ostatecznie dało miejsce 27/153. Jechałem tam z myślą – zrób i daj z siebie wszystko . Zrobiłem ale uważam, że szczególnie drugiego dnia można było coś jeszcze wycisnąć.

Co można poprawić?

Weź się chłopie poważniej za planowanie , wystarczyło wziąć słoik masła orzechowego i już masz fajny prosty posiłek o dużej gęstości kalorycznej , głupi pluszzz też pozwoli Ci się lepiej nawodnić niż sama woda, poświęć temu trochę czasu, nie w biegu a potem – a tam, jakoś to będzie . Będzie ale można to zrobić lepiej i szybciej – mniej organizm na tym ucierpi.

Straty ? Może dwa paznokcie, nie chciało mi się na trasie opróżnić butów z piasku to mam za swoje lenistwo , trochę ciągnie mnie łydka ale tak? Super , zero obtarć więc plecak też zdał egzamin .

Nie będę opisywał miast, zwyczajów czy tamtejszej kuchni- dla mnie liczy się sport i wszystko to co jest z nim związane .

Się zaczęło w 2026.. a niestety przy mojej podatności na różne dziwne pomysły to pewnie coś klepnę bez głębszej refleksji i dopiero potem będę się martwił 🫢🙃

Tagi: , ,

This will close in 0 seconds

This will close in 0 seconds