Zabaw ciąg dalszy HYROX PRO Warsaw

Kolejny debiut

Rok 2025 zaczął się iście znakomicie, udało się ruszyć z bezpiecznych kątów siłowni i ruszyć w świat ku nieznanemu. Następnym przystankiem miał się okazać coraz bardziej przybierającym na popularności zawody Hyrox, impreza łącząca bieganie wraz z konkurencjami siłowo wytrzymałościowymi. Rozdmuchali się na tyle, że w każdym tygodniu są na innym kontynencie i w innym mieście- no proszę, czemu nie spróbować!

Z czym wiążę się HYROX?

Hyrox to nic innego jak fitness race, 8 konkurencji, które są przeplatane 1 km biegu. Istnieją dwie kategorie- open oraz pro, różniące się jedynie określonymi ciężarami na sankach, wall ball, kettlach czy sandbag.

Przygotowania? Dajcie spokój..

Nie, nie, to nie tak, że nic w tym kierunku nie robiłem. Zorganizowaliśmy wraz z grupą Cross Uniq Training Gym kilka treningów w tym celu- najtrudniej było z saniami, ponieważ mogliśmy je wykorzystać wyłącznie na zewnątrz a sami wiemy jak obecnie kapryśna potrafi być pogoda. Test trening zrobiliśmy gościnnie w Hard Box Otwock- było warto, nie wyobrażam sobie, że podczas eventu mam podejść do sanek 202kg i nie jestem ich w stanie ruszyć nawet o centymetr.. więc tak, dało to odpowiedniej pewności siebie.

Zestaw ćwiczeń oraz bieganie, swobodnie można to nazwać jako jeden z crossfit’owych workout- biegam sporo, cross robię prawie codziennie, jedynie te sanki… ale co tam, solidne podstawy są, za wiele nadrobić się nie da.

Hell’s bell’s

Mój start przewidziany był dopiero na godzinę 16:40 w niedziele. Czasu dużo.. i bardzo dobrze bo nie obeszło się przecież bez udziału w meczu piłki nożnej dzień wcześniej, gdzie udało się przebiec około 11 km. Każda godzina dodatkowo ułatwi start.

Na Stadionie Narodowym zameldowałem się około godziny 12:00, część osób z naszej grupy brało udział w tych zawodach i nie można było tego nie zobaczyć! Wspaniały widok ustawionych w rzędach SkiErg, Ergometrów czy sanek robiło wielkie wrażenie, aż chciało się robić tego dnia. Po placu można było przemieszczać się swobodnie, zawodników w większości przypadków miało się dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Człowiek tak chodził po tych alejkach, kibicował, zagrzewał do boju kolegów i koleżanki ale najważniejsze miało dopiero nadejść. Na rozgrzewkę zszedłem jakoś 15 min przed startem- chwilę pokręciłem na ergometrze bo akurat był wolny, rozciągnąłem co nieco żeby zweryfikować w jakim stanie jest mój organizm po meczu i na dobrą sprawę tyle- przecież i tak lepiej nie będzie, ból minie wraz z gwizdkiem startowym.

Here we go!

Na start zostaliśmy zaproszeni do dużego namiotu- oczywiście telebimy przedstawiające motywacyjne filmy, liczne autopromocje i gdzieś tam w tle raz na jakiś czas pokazany zegar odliczający czas na start. Fajnie było móc stać wśród tylu gości bez koszulek hehe, a tak serio znowu poczułem się tak jakoś mały wśród nich. Ale jak ruszyliśmy…

Wraz ze strzałem na start ruszyliśmy mocno całą grupą, słyszałem jedynie jak konferansjer prosił innych zawodników, by zwolnili „fast lane” ponieważ dużo szybkich gości właśnie rusza na trasę- byłem w pierwszym run z grupy pro. Pierwszy kilometr zrobiliśmy w imponującym czasie 2:56, grubo, o tym dowiedziałem się podchodząc do SkiErga, gdzie jeden z zawodników dostał taką wiadomość.

Round 1 – SkiErg

Na SkiErg mieliśmy do zrobienia 1000m. Nie chciałem się tutaj zbytnio podpalać, uważałem, że lepiej trzymać tempo około 2min/500m, całość zamknąć w około 4min i wtedy móc trzymać niezłe tempo na biegu. Na szczęście taki sprzęt mamy od niedawna u nas w klubie więc udało mi się poczynić kilka prób testowych, jak zrobić żeby się nie narobić.

Time: 4:08

Run: 2:56

Position: 88/390

Czyż to nie wygląda imponująco? 🙂

Round 2 – 50 m Sled Push

No drodzy Państwo- na sankach 202 kg do przepchnięcia. Na litość boską 😀 sam ważę 77kg. Do zrobienia 4 odległości po 12,5m każda. Jedna z większych niewiadomych tamtego wydarzenia, nie mamy warunków w klubie by na co dzień móc to ćwiczyć więc nie mam pewności jak do tego podejść oraz jak moje ciało będzie na to reagować.

Ku mojemu zaskoczeniu uwaga, drgnęło! Ha co za ulga, że obejdzie się bez wstydu, robiłem przerwy jakoś w połowie każdego odcinka bo warto zaznaczyć, że nogi paliły niemiłosiernie, do tego miałem trochę inną technikę chwytu sań niż moi oponenci co sugeruje, że nie było to najefektywniejsze rozwiązanie.

Time: 3:11

Run: 4:12

Position: 107/390

Round 3 – 50 m Sled Pull

Aj aj, czemu tak szybko przychodziło to czego się obawiałem. Wcześniej przyciąganie sań praktykowałem kilka razy w życiu- mniej więcej kojarzę o co chodzi, ale to jak zawsze za mało. Arena wyglądała imponująco.

Nie owijając to zdecydowanie lepiej wyglądało na obrazku aniżeli się robiło. Za nic nie mogłem tego ruszyć rękami, jedynie mocno zapierając się nogami udawało się zdobywać metr po metrze – strefa, w której mogłem się poruszać miała dokładnie 1 m długości. O masz jak to mi się dłużyło, nie miałem totalnie koncepcji jak to można przyspieszyć więc na spokojnie pracowałem jak mogłem patrząc jak rywale powoli zaczynają mi odjeżdżać.. i cóż, poleciałem o prawie 100 pozycji w dół.

Time: 7:09

Run: 4:25

Position: 191/390

Round 4 – Burpee Broad Jump

W sumie tyle tych burpee robi się na zajęciach Cross, że nie można być tutaj specjalnie zaskoczonym. Pytanie jedynie jak daleko nogi będą nieść podczas tych skoków bo umówmy się, mogę zrobić 80 burpee ale w sumie po co, może uda się w okolicach 40 sztuk?

Nogi niosły, oj niosły. Udawało mi się za każdym razem skakać gdzieś na odległość około 2 m przy tym nie zaliczając żadnego no rep co było też jakimś rodzaju sukcesem, stacja podobała mi się bardzo, trochę pogaworzyłem, pośmiałem się i na szczęście coś tam do ogólnej klasyfikacji nadrobiłem.

Time: 4:33

Run: 4:27

Position: 177/390

Round 5 – Row

W zasadzie od zawsze na naszej sali jest Ergometr wioślarski, ale czy z niego korzystałem? Nie, bo w sumie po co. Ciężko go wyjąć z kąta, jeszcze trudniej rozłożyć a dodatkowo monitor też różnie działał. Sytuacja jednak wymagała, by powrócił do żywych.

Nie zakładałem tutaj szaleńczego tempa, chciałem gdzieś oscylować w granicach 4 min na 1000m. Z tyłu głowy miałem, że moje przedramiona mogą dość mocno dostać w tej konkurencji, a już zaraz spacer farmera.

Ciut się przeliczyłem z czasem, ale ogólnie przeszedłem przez tę pozycję bez szwanku.

Time: 4:40

Run: 4:34

Position: 169/390

Round 6 – Farmers Carry

Ależ klasyk, spacer farmera z odważnikami kettlebell 32 kg każdy. W sumie sporo bo do przejścia, czy może i nawet przebiegnięcia z nimi mamy 200m, o masz! Dlatego też starałem się nie cisnąć jakoś mocno na ergometrze, niech te przedramiona jakoś wytrzymają ten „spacerek”

Jeju, jak te przedramiona zaczęły palić! Pierwsze kółko szedłem mocnym spacerkiem, wydawało mi się, że gdzieś może i uda mi się to zrobić unbroken ale gdzie tam, zapomnij. Jedno kółko i wymuszona przerwa, przy następnym, również musiałem się zatrzymać bo nie dało rady tego dłużej trzymać pomimo, że zacząłem z tym lekko truchtać- ale jak to mawiał klasyk „to nie dałoby nic”.. spadek o kilka pozycji.

Time: 2:31

Run: 4:32

Position: 175/390

Round 7 – Sandbag Lunge

Jestem ciekaw, czy kiedykolwiek, kogokolwiek uda się Wam namówić na 100m w wykrokach z sandbagiem 30kg, jeżeli macie jakieś pomysły/koncepcje to zapraszam bo jestem szalenie ciekaw. Brzmi zabójczo i rzeczywiście takie było chociaż przyznam, że dość sprawnie to ostatecznie wyszło.

Dość szybko udało mi się znaleźć swój rytm chodu, nogi mnie nie bolały, nie myślałem o mecie jedynie śmiało i z wiarą kroczyłem naprzód. Akurat tamtejsze standardy bardzo mi odpowiadały, mianowicie dotknięcie kolanem do ziemi oraz pełny wyprost w stawie biodrowym. Najbardziej jednak bolesne w trakcie samej konkurencji były ręce, ponieważ dość ciężko trzymało się ten sandbag- kilkukrotnie poprawiałem go na trasie. Całe szczęście wszystko wróciło do normy po jego zrzuceniu- ból nóg powrócił. Coś tam odrobione.

Time: 4:41

Run: 4:40

Position: 171/390

Round 8 – Wall Ball

Kolejny crossfitowy klasyk, wall ball shot piłką 9kg na wysokość 3m. Ile tego się robi też trudno zliczyć, wiadomo jednak, że podczas zajęć ten standard gdzieś nam potrafi uciec. Tutaj ważne oczywiście, żeby trafić w tablicę na określonej wysokości oraz żeby tyłek był poniżej linii kolan, auć.

Była to ostatnia konkurencja w wyścigu więc w nogach już trochę zmęczenia było. Nie wierzyłem, że uda mi się to zrobić unbroken ale uczciwe 5 rund po 20 sztuk czemu nie. Podchodząc do sędziego zapytałem, czy miał przyjemność kierować kogoś, kto zrobił to bez przerwy, oświadczył, że nie- cóż, pechowy los. Nie zmieniając swoich założeń zrobiłem pierwsze 20 sztuk. Oczywiście to było 20 sztuk według mnie, według sędziego 15.. no to jednak trochę to potrwa hehe… z wyniku nie byłem zadowolony, jednak nie tyle co nogi a ręce mi umarły.

Time: 7:20

Run: 4:09

Position: 174/390

Czy było warto?

Oficjalnie zmagania skończyłem na pozycji 175/390, w kategorii 30-34 byłem 46. No pewnie, że było warto. Dla osoby, która regularnie trenuje każda forma sprawdzenia się w nowych warunkach jest super. Nie zawsze chodzi o wygraną, ale o pokazanie, że można i pozostawienie potu oraz łez na arenie.

Czy to ponowię? W tym roku planuję spróbować wraz z Krzyśkiem wersję double pro- tutaj już wymagania są wysokie.

Cieszę się, że spróbowałem, chciałem zakończyć to lepszym wynikiem, wiadomo ale w końcowym rozrachunku jestem happy. Daje to niesamowitego kopa, by sprawdzać się dalej, szukać kolejnych zawodów więc… will see!

This will close in 0 seconds

This will close in 0 seconds